Wokół zagadnień związanych ze świętem Narodzenia Pańskiego
Dodane przez admin dnia December 24 2019 09:46:50
Ew. św. Mateusza 1:18-23. Gdyby Pan Jezus nie opuścił nieba, żaden człowiek nie mógłby być zbawiony. W tym zawiera się głęboki sens święta Narodzenia Pańskiego. Istotą Narodzenia Pańskiego jest zbawienie, które Pan Jezus przyszedł wykonać. W ewangelii św. Mateusza 1, 21 czytamy, że Józef, mąż Marii, usłyszał od anioła: „A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego”. Imię Jezus oznacza „Bóg zbawia”.
Jako chrześcijanie wspominamy Narodzenie Pańskie, bowiem bez Jezusa nadal żylibyśmy w swoich grzechach, a w konsekwencji zostalibyśmy potępieni na całą wieczność. Zbawienie jest największym darem, jakim Bóg mógł obdarzyć ludzkość. Narodzenie Pańskie jest też nadzwyczajnym wydarzeniem w dziejach świata, od którego rozpoczęła się nowa era.
Święto Narodzenia Pańskiego: dla jednych to zwyczajny dzień, dla drugich synonim zamieszania, straconego czasu i niepotrzebnego ulegania tradycji, dla innych to wreszcie czas nadrabiania zaległości w sferze życia rodzinnego czy też doskonałego pretekstu do folgowania sobie w jedzeniu i piciu. Dla chrześcijanina, po zmartwychwstaniu Chrystusa, każdy dzień jest świętem. Klemens Aleksandryjski powiedział, że „całe życie chrześcijańskie jest jednym długim świętem”.
Do codzienności wiary często wkrada się prozaiczność. Może właśnie dlatego Kościół cyklicznie wraca pamięcią do najważniejszych wydarzeń Bożego planu zbawienia, zachęcając do ponownego przemyślenia i przyswojenia podstawowych prawd wiary.
Treść rozszerzona
Ew. św. Mateusza 1:18-23. Gdyby Pan Jezus nie opuścił nieba, żaden człowiek nie mógłby być zbawiony. W tym zawiera się głęboki sens święta Narodzenia Pańskiego. Istotą Narodzenia Pańskiego jest zbawienie, które Pan Jezus przyszedł wykonać. W ewangelii św. Mateusza 1, 21 czytamy, że Józef, mąż Marii, usłyszał od anioła: „A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego”. Imię Jezus oznacza „Bóg zbawia”. Jako chrześcijanie wspominamy Narodzenie Pańskie, bowiem bez Jezusa nadal żylibyśmy w swoich grzechach, a w konsekwencji zostalibyśmy potępieni na całą wieczność. Zbawienie jest największym darem, jakim Bóg mógł obdarzyć ludzkość. Narodzenie Pańskie jest też nadzwyczajnym wydarzeniem w dziejach świata, od którego rozpoczęła się nowa era.
Święto Narodzenia Pańskiego: dla jednych to zwyczajny dzień, dla drugich synonim zamieszania, straconego czasu i niepotrzebnego ulegania tradycji, dla innych to wreszcie czas nadrabiania zaległości w sferze życia rodzinnego czy też doskonałego pretekstu do folgowania sobie w jedzeniu i piciu. Dla chrześcijanina, po zmartwychwstaniu Chrystusa, każdy dzień jest świętem. Klemens Aleksandryjski powiedział, że „całe życie chrześcijańskie jest jednym długim świętem”. Do codzienności wiary często wkrada się prozaiczność. Może właśnie dlatego Kościół cyklicznie wraca pamięcią do najważniejszych wydarzeń Bożego planu zbawienia, zachęcając do ponownego przemyślenia i przyswojenia podstawowych prawd wiary.
Jak obchodzono Święta we wczesnym Kościele? Podstawowe formy świętowania ukształtowały się już na początku Kościoła, co widać w tekstach Nowego testamentu i Ojców Kościoła. Chrześcijanie kontynuowali zasadnicze elementy tradycji zaczerpnięte z celebrowania przez Żydów poszczególnych świąt biblijnych. Główne wątki Główne wątki to: wspominanie, czytanie tekstów i modlitwa.
Wspominanie (hebr. zikkaron, gr. anamnesis) to nie tylko wracanie pamięcią do wydarzeń, które miały kiedyś miejsce, ale uczestniczenie w wydarzeniu, które już się dokonało. Ten rodzaj pamiątki przetrwał w świętowaniu chrześcijańskim. Z tą pamiątką zawsze łączyła się modlitwa i czytanie odpowiednich, związanych z danym wydarzeniem, tekstów biblijnych. Najwyraźniej widać to na przykładzie zalecenia danego Koryntianom przez apostoła Pawła w sprawie należytego obchodzenia Wieczerzy Pańskiej. Dwukrotnie powtarzane są tam słowa „ na pamiątkę moją„ I Kor. 11,24-25, a sam ten akt nazywany jest eucharisitios, co podkreśla dziękczynny charakter zanoszonych modlitw. Klemens Aleksandryjski pisząc o narodzeniu Pańskim, wspomina grupę chrześcijan święcących także dzień chrztu Pana i spędzających na czytaniu noc poprzedzającą ów dzień. Choć to dotyczy zwolenników gnostyka Bazylidesa i święta chrztu Pańskiego, należy zwrócić uwagę, że zachowany jest ryt, o którym mowa wyżej. Jednocześnie jest mowa o czuwaniu, poprzedzającym sam dzień obchodów, co możemy obserwować w zwyczajach nocnego czuwania – wigilii. My powinniśmy się cieszyć z narodzin naszego Pana Jezusa Chrystusa „światłości z wysoka” Ew. św. Łuk.1,78, którego zapowiadał Jan Chrzciciel. Archanioł Gabriel powiedział kapłanowi Zachariaszowi w świątyni: „nie bój się Zachariaszu, twoja modlitwa została wysłuchana. Twoja żona Elżbieta urodzi syna, któremu nadasz Jan. Wielu będzie też będzie cieszyć się z jego narodzin” (Ew. Łuk.1,13,14). Jeśli powinniśmy się cieszyć z narodzin Jana Chrzciciela, to o ileż bardziej nasze nabożeństwa powinny obfitować w radość z narodzin naszego Pana Jezusa Chrystusa. Dziękujemy Bogu za sam fakt Jego zamieszkania ze swoim Ludem. Możemy to robić każdego dnia, czemu więc nie 25 grudnia?
Kiedy narodził się Jezus?
Dionizy Mniejszy ok. 525 r. n.e mnich scytyjski rodem z terenów dzisiejszej Rumunii ustalił datę narodzenia Chrystusa Pana na dzień 25 grudnia. Na podstawie Ew. św. Łukasza 1,5 i Ew. św. Mateusza 2,1 wiemy, że Jezus narodził się za panowania Heroda króla Judei. Historia wyznacza datę śmierci tego króla na tydzień przed Paschą w dniu 5 kwietnia 4 r. p.n.e. Józef Flawiusz w dziele „Dawne Dzieje Izraela” napisał, że na kilka miesięcy przed śmiercią król Herod ciężko zachorował, a choroba praktycznie uniemożliwiła mu poruszanie się. Zgodnie z Ew. św. Mateusza 2,8 Herod wyraził pragnienie osobistego udania do miejsca narodzenia Jezusa. Oznacza to, że pobyt uczonych ze Wschodu w Jerozolimie musiał mieć miejsce, zanim król zachorował, czyli nie później niż w październiku 5 r. p.n.e. Ważną też informacją jest, że król Herod wydał rozkaz wymordowania w Betlejemie wszystkich chłopców w wieku do drugiego roku życia. Świadczy to o przyjętej przez niego granicy błędu, ale też przesuwałoby datę Narodzenia w głąb historii. Ostatecznie przyjmuje się lata 7-5 p.n.e jako najbardziej prawdopodobny czas narodzin Pana Jezusa Chrystusa.
25 grudnia: Dlaczego Kościół obchodzi w ten dzień narodzenie Jezusa?
Najstarsza identyfikacja dnia 25 grudnia z dniem Bożego Narodzenia zawarta jest we fragmencie dzieła przypisywanego Teofilowi z Antiochi (około 180 r. n.e), być może interpolowanym (nieautentycznym), zachowanym w Centuriach Magdeburskich (XVI w.). Istnieją świadectwa, że w Rzymie po raz pierwszy obchodzono święto Bożego Narodzenia dopiero w roku 354 n.e., zaś na wschodzie Cesarstwa Rzymskiego za dzień narodzin Jezusa uznawano 6 stycznia. Do tej pory chrześcijanie ormiańscy uznają tę drugą datę. Hipolit z Rzymu około 202 r. n.e pisał w komentarzu do Ks. Daniela 4,23: „Chrystus narodził się w środę 25 grudnia, w 42 roku panowania Augusta”.
Inny chrześcijański pisarz, Klemens z Aleksandrii, około 200 r. n.e wskazywał, w ślad za wcześniejszymi autorami, datę 25 egipskiego miesiąca Pachons 28 roku panowania Augusta lub 24 czy 25 egipskiego miesiąca Pharmuti (19 lub 20 kwietnia tegoż roku). Sam opowiadał się za datą (według późniejszych przeliczeń) 17 listopada 3 p.n.e. (środa).
Istnieje stara tradycja, której udokumentowane początki sięgają wczesnych lat III wieku (Hipolit Rzymski 235 r.n.e.). Otóż ten święty napisał, że „nasz Pan nie przyszedł na świat w czasie Paschy żydowskiej, ile w tym czasie został poczęty. Narodził się zaś pod koniec roku”. Podstawą wyliczenia dla niego stanowiła Pascha, która miała miejsce w dniu 25 marca. Data więc narodzin przypadała na dzień 25 grudnia.
Pierwsze ślady obchodzenia tego dnia jako pamiątki Narodzenia Pańskiego datujemy na przełom III/IV wieku. Pokolenia chrześcijan liczyli lata, począwszy od „ery męczenników” jak nazywano początek IV wieku. Zakonnik Dionizy Mniejszy nie chciał zgodzić się na to, aby chrześcijanie licząc lata wspominali imię swego prześladowcy Dioklecjana, dlatego też rozpoczął pracę nad nową rachubą czasu. Obliczył, że Jezus Chrystus urodził się 25 grudnia roku od założenia Rzymu (łac. Ad Urbe condita). On wprowadził w 525 r. erę "od narodzenia Chrystusa" (Anno Domini), a co za tym idzie, rok 1 (jako pierwszy rok po narodzinach Jezusa z Nazaretu). Od roku następującego po tej dacie (rok 1 n.e.) zaczął liczyć erę chrześcijańską, od jego imienia zwaną także erą dionizyjską. Ponieważ nie wprowadził roku zerowego, rok narodzin stał się rokiem 1 n.e. Gdyby nie wprowadził podziału przed i po Chrystusie, być może liczylibyśmy dziś lata według „ery męczenników”. Był to bowiem popularny sposób liczenia lat.
Mędrcy ze wschodu i gwiazda betlejemska.
Często słyszy się, że relacja biblijna odnosząca się do historii Mędrów ze Wschodu należy do kategorii mitów. Kim byli ci mędrcy? Jeśli przełożymy dosłownie oryginał Biblii, to zobaczymy, że
chodzi tutaj o magów, tj. kapłanów i uczonych zajmujących się astronomią, astrologią czyli przepowiadaniem z gwiazd oraz szczególnie naukami przyrodniczymi. Szczególnie dobrze znani są
tego rodzaju uczeni ze starożytnego Babilonu. Bardzo dużo uwagi poświęcali oni odgadywaniu
przyszłości. Oczekiwali m.in. nadchodzącego zbawcy świata, który miał się pojawić na zachodzie.
Znaleziono starobabilońskie tabliczki astronomiczne z okresu 3000 lat przed narodzeniem Chrystusa, na których można przeczytać takie m. in. zdanie: „gdy się to wydarzy, powstanie na zachodzie wielki król, a potem będzie we wszystkich krajach panować prawo, sprawiedliwość, pokój i radość, ludy zaś będę szczęśliwe”. Jak doszli babilońscy astrologowie do tego by zainteresować się królem - zbawcą z zachodu tj. z krainy Kanaan. Najprostszą odpowiedź na to pytanie daje fakt, że prorok Daniel był ok. 600 lat p.n.e przez długi czas był zwierzchnikiem nad wszystkimi mędrcami (ks. Daniela 2,48, 5,11-12). Proroctwa o zbawcy świata, który miał przyjść z ziemi Kanaan (ks. Daniela 2,44, 7,13-14, 9,24-26) były znane uczonym babilońskim. Dlatego też mędrcy z Ew. św. Mateusza z rozdziału 2 szukali zbawcy świata na żydowskiej ziemi. Czym była gwiazda mędrców? Po pierwsze jest nią konstelacja Jupitera i Saturna w znaku Ryby. Jupiter uchodził u wszystkich ludów wszystkich czasów za gwiazdę szczęścia i gwiazdę królewską. Planeta Saturn odgrywała według starej tradycji żydowskiej rolę obrońcy i opiekuna Izraela. Rzymski historyk Tacyt utożsamia ją nawet z Bogiem Żydów. Znak Ryby według ówczesnych poglądów był znakiem Zachodu, a według tradycji żydowskiej znakiem Izraela i zarazem Mesjasza. Stare obliczenia astrologiczne wskazywały, że zbawca świata ma narodzić się wówczas, gdy Jupiter i Saturn spotkają się w znaku Ryby i przez jakiś czas pozostaną złączone. Jeszcze ważniejszym faktem miało być wydarzenie kiedy Jupiter i Saturn spotkają się w znaku Ryby, pozostając w opozycji do słońca i gdy koniunkcja ta zajdzie trzykrotnie, tj. trzykrotnie zbliżając się do siebie i oddalając. Na początku 6 r. p.n.e. przyłączył się do nich Mars. Mars potęgował znaczenie mającego się narodzić władcy jako silnego i walecznego. Wszystko to mogło stanowić dla magów przedsmak szczególnego wydarzenia. Tego rodzaju wydarzenie następuje raz na osiemset lat. Taka koniunkcja Jupitera i Saturna, w opozycji do słońca, z trzykrotnym powtórzeniem się, jest niezwykle rzadka. W obecnej dobie zdarzenie takie miały miejsce w latach 1682 oraz 1940 i należy oczekiwać go dopiero w roku 2258. Ta rzadka pozycja gwiazd zdarzyła się w roku 7 przed narodzeniem Chrystusa, co potwierdzają nowo babilońskie zapisy klinowe ze sławnej szkoły astrologicznej w Sippar w Babilonii, odczytane w roku 1925 przez niemieckiego uczonego P. Schnabla. Astrologowie pilnie wypatrywali, a wróżbici i uczeni oczekiwali w tym roku wydarzenia na skalę światową, a mianowicie przyjścia króla pokoju - zbawcy świata. Miało to miejsce w dniach roku 7 przed Chrystusem. W tym roku miała miejsce ta koniunkcja: mianowicie 29 maja, potem 3 października, ostatnia 4 grudnia. W końcu roku 6 przed Chrystusem te gwiazdy rozłączyły się. Tak więc ta rzadka opozycja gwiazd była dla Mędrców zw Wschodu sygnałem do wyruszenia na zachód do Kanaanu, do ziemi Izraela, by powitać nowo narodzonego Króla. W drugim rozdziale Ew. św. Mateusza jest mowa o gwieździe prowadzącej Mędrców w drodze do Betlejem. Fizyk prof. Schaffe powiedział, że musiała to być gwiazda nowa albo po prostu nowa. Gwiazdy takie pojawiają się w ten sposób, że niewidzialne czy też ledwie widzialne gwiazdy rozbłyskują nagle jasnością przewyższającą 2000-krotnie jasność słońca, i po pewnym czasie wygasają. Gwiazda ta w szczególny sposób podkreślała kierunek i cel drogi. W kronikach Państwa Środka jest mowa o pojawieniu się na przełomie marca i kwietnia w 5 r. p.n.e. niezwykle efektywnej gwiazdy z ogonem na wschodzie nieba (świeciła 70 dni w gwiazdozbiorze Koziorożca). Zapiski te mówią, że ta gwiazda (kometa) zmieniała swoje położenie względem horyzontu w sposób, który doskonale odpowiada opisowi gwiazdy prowadzącej magów ze wschodu krain do Jerozolimy, a następnie z Jerozolimy do Betlejem. Ewangelista Mateusz zaznacza, że gwiazda ta zatrzymała się nad miejscem przebywania Dzieciątka. Zwrot ten spotykamy także u Józefa Flawiusza, który opisując przygotowania Izraela do wojny z Rzymem, napisał, że ta gwiazda przypominająca miecz zatrzymała się nad Jerozolimą. Inną kwestią podnoszoną w związku z narodzeniem Pana Jezusa Chrystusa jest wymordowanie dzieci w Betlejem. Niektórzy uczeni wskazują na fakt, że liczba zabitych tam chłopców mogła wynosić 10 do 15 lub od 20 do 40. Historyk żydowski Józef Flawiusz opisujący dokładnie historię Heroda, nic nie mówi o zabiciu dzieci, czego dopuścił się ten okrutny władca. Nie powinno to nas dziwić, gdyż zamordowanie 20 do 40 dzieci było w życiu tego króla zdarzeniem ledwie zauważalnym. Historyk ten tak napisał o rządach króla Heroda: „nie był to król lecz najstraszliwszy tyran, jakiemu kiedykolwiek udało się objąć rządy. Zamordował on ogrom ludzi, a los tych, których pozostawił przy życiu był tak opłakany, że zmarłych uważano za szczęśliwców. Kazał on zabić dwóch mężów swej siostry, Salome, własną żonę Mariamne, synów Aleksandra i Aristubula oraz szwagra i teściową, a pięć dni przed swą śmiercią swojego syna Antypatra”.
Tak więc Bóg rządzi ruchem gwiazd, pogańskimi uczonymi i wszelkimi siłami tego świata aby je wykorzystać do swoich celów. Nakazał on mędrcom ze wschodu, których liczba nie jest nigdzie podana i których Biblia nie określa jako królów - by udali się w drogę i jako pierwsi poganie pozdrowili dzieciątko Jezus. Ochronił On Jezusa przed straszliwym wyrokiem Heroda, wiódł rodziców Jezusa do Egiptu, gdzie mieli zapewnione bezpieczeństwo, zaopatrzył on ich w złoto, a potem przyprowadził ich do Nazaretu. To Bóg kieruje losem świata.
zdjęcie pochodzi z: http://www.stowarzyszeniedroga.pl/public/repozytorium/aktualnoci/pieczara.jpg